sobota, 13 kwietnia 2024

Picuś Glancuś

 

Picuś Glancuś

Cokolwiek kiedykolwiek w Polsce

Donald Tusk przyobieca

Zawsze jest z tego

Tylko wielka heca

    

Rządowy status kopniaka                 

Kopniakiem w Polskie Narodowe media

Kopniakiem  tu gdzie Prokuratura

I efekt z góry wiadomy

Co decyzja to awantura

 Gdy Pinokio 
Jest premierem

Kłamał kłamie

I kłamał będzie

Zawsze i wszędzie

I to bezwzględnie

 

Czy to ministra

Czy to oświata

Jeśli z oświaty

Owa Pani Ministra

To wszystko co Polskę stanowi

Dokładnie wszystko wymiata


Szkoła bez lekcji religii

Bez historii

Bez bohaterów

Szkoła równa się

Pani Ministra

A Pani Ministra

Równa się zeru

 

I znowu kręci się

Jesbecka karuzela

Zlikwidował Polską Telewizję

Zlikwidował Polskie Radio

Zlikwidował 

Polską Agencję Pasową

Bo w starej jesbeckiej łepetynie

Tak jakoś dziwnie wypadło

A tu taka ministerialna chęć

Ten od Ministra gangstera obrywa

Na kogo bęc

 

Ot i cała kultura

Siadł na wszystkie cztery

Wybałuszył gały

Podczas Hymnu w Sejmie

Minister od kultury


Na kulturę polską

Jak nikt wytrzymały

Zwyczaje niemieckie

Gęba ruska

Ranga w Polsce

Przydupas Donalda Tuska

I  do kaduków stu

Co muł to muł

 

Nadzwyczajna kasta

Kolonizatorów Polski

I rozpycha się

Po całej Polsce

Ta tuskowa V kolumna

Z każdym dniem

Cały Naród

Pragnąc zrobić w durnia

 

Krwiopijce

Takich ekspertów

Sam diabeł szukał

Ze świecą

Nie  uznając Konstytucji

Nie uznając Prawa

Z owej Konstytucji

Chcą prawo stanowić

Jak w Polsce prawo

W bezprawie obrócić nawet 

I jak je obrócić

Przeciwko polskim

Jeszcze nienarodzonym dzieciom

Jak tym Polskim 

Nienarodzonym Dzieciom

Urządzić Holocaust

 

Dyktatorskie zapędy 

W  tych rządach precyzji

Jak będąc w koalicji

Pozbyć się owej koalicji

Bo i czas po temu

By już rządzić samemu


Od Aleksandry Fredry wprost

Gwałtu rety

Co się dzieje

I sypie się rząd

Jak tynk przestarzały

A i kraj się chwieje

Tuskowe gwarancje

Uścisną nas czule

W tej niemieckiej kopule

 

Redakcja

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef  Zieliński

14. 04. 2024

 

 

 

 

czwartek, 29 lutego 2024

Siła w Nas

 

Siła w Nas


I teraz 

Też damy radę

Także i z tym 

Zielonym Ładem

I w ten czas

Siła w Nas


 

Z odsieczą

Od niedzieli

Do niedzieli

Kolumny ciągników

Ciągną do Warszawy
Ciągną do  Brukseli

Najwyższa pora

Zielony Ład 

Zaorać

 

Dopokąd w Brukseli

Będzie siedzieć

Ta swołocz wszelka



To zamiast Brukseli
Dla Polski będzie
Tylko brukselka

 


Li tylko cyrk

I li tylko

Sam zamęt

Ot i cały

Ten unijny parlament

 

Do Rolników

I niech Was

Czcigodni  Włodarze

Naszej Polskiej Ziemi

Same nogi

Do Brukseli niosą

Czas nauczyć biurokratów

Jak szacunek

Oddać kłosom

 


Moc demokracji

 A czy to źle

Gdy wobec dyletantów

Narody mówią nie

 

Azymut

Aby obronić

Cały Ład Boży

Całą Brukselę

Cały Ład Zielony

Trzeba zaugorzyć

 

Dialogi  dialogi

Cztery metry pod kilem

Na rozmowy z debilem

 Czas idiotów

Największa głupota

I największe bandyctwo

Z Naszej Polski wydziedziczyć

Nasze Odwieczne

Nasze Polskie Rolnictwo

 

Brukselski dorobek

 Tyle gadaniny
I tyle roboty
I tyle  publicznej kasy
Na pokłady głupoty


Nasza Chłopska Epopeja

Cały Naród Polski

W to zwycięstwo wierzy

Idą idą

Nasi Polscy Kosynierzy

I tylko patrzeć

Jak ja myślę

Będą nowe Racławice


Wyjście z impasu

Podzwonne

Dla uzurpatora


Tu już 

Gołym okiem

Widać smutne wnioski

Donald Tusk

To samo 

Pasmo nieszczęść

Dla Polski

I tym razem

Już a jużci

Chłop żywemu

Nie przepuści


W Polsce

Tak zawsze  było 

I tak będzie 

Do samiuteńkiego 

Końca świata 

Na swojej 

Rodowej ziemi

Chłop potęgą jest

I basta  


Niemiec nam 

Na nosie gra


Tylko debile

Mogą czynić 

Ten zamęt

Rolnictwo w Polsce

To w Naszym Kraju

Najświętszy Fundament

Ktokolwiek w Polsce

Próbuje je zwinąć

Ten w Polsce może

Tylko popłynąć



To żadna presja

To po prostu 

Wyuzdana

Niemiecka agresja

A tłumoki

Od tej 

Partyjniackiej roboty 

Mają dłonie pełne

Aby to wszystko

Zawinąć w bawełnę 







Ilustracje

Marsz Rolników na Warszawę

w dniu 27 lutego A. D. 2024

Telewizja Republika

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński


 

 

 

środa, 17 stycznia 2024

Fraszki śniegiem owiane

 

Fraszki śniegiem owiane

Bałwankowe mrzonki

Jeszcze dziś

Koniecznie muszę

Przekopać się przez to

Zimowe podbrzusze

 

Gość nieobyczajny

Dziwny ten mroźny

Mroźny zimowy wiatr

Szarpie Ciebie Niewiasto

Za poły płaszcza

I na tym zimnie

Chce Ciebie

Zupełnie

Pozbawić szat

Zamarzył mu się na śniegu

Na tym bielusieńkim

Niewinnym  śniegu

Twój równie

Niewinny akt


Aby do wiosny

To wniosek 

Zupełnie prosty

Baławankowe apetyty

Są tylko 

Do wiosny

Bo mocne 

Wiosenne słońce

Wnet stanie się ich końcem

Ameryko pomóż

Jeśli Polska

Nie otrzyma 

Pomocy ze Stanów

Zrobią z Polski

Kraj bałwanów

By ich rządy

Nie były stypą

Śniegiem owieją

Piaskiem posypią


Nihil novi sub sole

Bałwana gdzie postawią

To tam bałwan stoi

I próżne marzenie

Żeby bałwan

Cokolwiek więcej zrobił

 

13 Grudnia 2024

Wreszcie ów

Naturalny właściwy bieg

Są bałwany

I jest śnieg

Lecz choćby 

Tych bałwanków 

Były tysiące

Nie uciekną

Przed ciepłym

Wiosennym słońcem

Jakby podobni
Do siebie
Toczka w toczkę
Sobie równi
Ten pierwszy
Wykapany
Donald Tusk
Ten drugi
Ma tak wiele 
W sobie

Z Szymona Hołowni


Bałwankowe obietnice

I przyrzeka

Najgoręcej

Śniegu i mrozu

Będzie jeszcze więcej

Za jego sprawą

Jest bezpośrednia linia

Prosto od Wladymira Putina
I znów wracają czasy

Resetu ciąg dalszy

 Tuskowe Sto Dni

Takie tam scenki

W stylu
Aleksandra Łukaszenki

W Mediach silni ludzie

Znów więźniowie polityczni

Ot i cały obraz

Zupełnie unijny

I poniekąd demokratyczny

Ciekawe jak długo ta zima

Znów w Polsce potrzyma

 

Pasują jak ulał


Moskalowe czapy

Moskalowe klapy

Moskalowe grube rękawice

Ponoć na zimę

Te przybory wszystkie

A Naród na ów widok

Na skraju histerii

Bowiem w naszej

Polskiej Narodowej Historii

Już przecież było

Tyle  tej smutnej

Tragicznej Syberii

Jednakże niektórzy

Są z tego

Nawet  dumni

Tym razem ta Syberia

Ciągnie prosto z Unii


 



Oblodzone awanse

Wiadomość  tę jednak

Z radością

Przyjmuje niewielu

Gdy u nich na urzędzie

Jakiś  tam bałwanek

Z tej  beniaminkowej 

Partii Bezhołowie

Usiądzie na fotelu

I choć urodziwy  bałwan

Jednak zupełnie po swojemu

Tak jak on to rozumie

Rządzić  będzie

Mina nie w smak

Bowiem mówi niby dobrze

Lecz rządzi zupełnie

Nie tak

 

Ostrożności nie za wiele

Mus koniecznie

Wchodzić w hełmie

Kiedy jest

Taki bałwan

Marszałkiem w Sejmie

 


Zamówienie do Moskwy

Priorytetem

I jakże pilnie

Potrzebne są

Jak najwyższe zaspy

Można w nich ukryć

Wszystkie afery i

Jak najwięcej Prawdy

 








Całkiem parlamentarne

Wyjaśnienie

Zima przyczynek

Do obstrukcji

Tak mocno zawiało

Nie widać już w kraju prawa

A nawet już nie widać

I Konstytucji

Stąd nieład

Z anarchią w zgodzie

Identycznie jak w Rosji

Na Białorusi

I na Dzikim Zachodzie

 

To ci bałwan

Cztery gęby

Jedna głowa

Od takiego bałwana

Mus  cały Kraj uchować

Choć  gdzieś w głębi lasu

Choć w zaspach gdzieś

Uchować miasta osiedla

Uchować osady i wieś


Zanim za późno 
Nie będzie

 Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

16. 01. 2024

 

 

 

 

 

Picuś Glancuś

  Picuś Glancuś Cokolwiek kiedykolwiek w Polsce Donald Tusk przyobieca Zawsze jest z tego Tylko wielka heca      Rządowy status ...