Fraszki nie do końca parlamentarne
Choroba nie zna granic
Strasznie
chory człowiek
To nawet
Cały Sejm
Postawi na
głowie
I dopowiem tobie chłopie
Ten Rotacyjny Marszałek Sejmu
Szymon HołowniaNa wszystkie strony obraca
Co rusz patrzy
Na swego guru
Donalda Tuska
I pod każdym patriotą
Na całość łopaty kopie
Dobrze urządzony
Zaledwie dni
kilka
Siedzi przy
korycie
A już tak
postradał
Swoje zmysły
wszystkie
Gdy tak dalej
będzie
To w naszym
Polskim
Sejmie
Pokażesz się
nie inaczej
A tylko w
hełmie
Szalone przymioty koalicji
A ci
posłowie
Wspólnego
mają
Mają tę
chciwość
Na władzę
I tę pogardę
I tę zawiść
I ukutą przez lata
W swojej koalicji
Do
wszystkiego co polskie
Wściekłą szaloną nienawiść
Od Hitlera i Stalina
Tę naukę wzięli
Będą podejrzewać
Będą przesłuchiwać
Będą szczuć i oskarżać
I do więzień zamykać
Aby tylko
Polskę osłabić
A Naród podzielićPojąć nie sposób
Normalny
umysł
Już tego nie
ogarnia
Powaga Sejmu
Poselska
debata
Jedna pyskówka
Sejm tępy i niemy
Panie
Premierze
Mateuszu
Morawiecki
Szkoda czasu
i słów
Jest w
Sejmie urodzaj
Strasznie tępych głów
I jeszcze
ten azymut
Jakże już
widoczny
Targowicki
Moskiewski
Berliński
Brukselski
I na pewno
Nie polski
Straszny zamęt
Jakaś
przygodna
Granda Banda
Rodem z czasów
Czyngiz
Chana
Zupełnie w
jasyr
Polski Parlament
Inwazja idiotów
Idą na nas
Całą chmurą
Nasz Polski
Parlament
Mieszając ze
swoją milicją
Ze swoją
esbecją
Ze swoim
sądem
I swoją
prokuraturą
Narodowi
dobrze
Z czasów
Utrwalania
władzy ludowej
Z czasów
Bolesława Bieruta
Stare wraca
Esbecjo
esbecjo
Twój Donaldo
Nadal suta
będzie
Wszak i on
był agent
Rozumie
agenta
I tak znów
Tylko
agentów
W Polsce
racja święta
Inwazja głodnych Hunów
I to
wszystko
Nie mieści
się
Miast pilnych ustaw
Pomiędzy
siebie
Dzielą
stanowiska
I po cóż
jeszcze
U każdego w
klapie
To papierowe
serce
Tabuny biesiadne
Patrz Nasza Polsko
Oto Twoje
sługi
Miast
brzemiona
Nosić jedni
drugich
Iść jedni
przeciw drugim
I tak rozgryzam was pomału
I ci od
Hołowni
I ci od
Władysława Kamysza
I ci od
Włodzimierza Czarzastego
Miast dbać o
Polskę
O jej
jedność
O zgodę i
siłę
Awantura
goni awanturę
I bliższa
koszula ciału
W tym Marszalku Sejmu
Marszałku
rotacyjnym
Szymonie
Hołowni
Tak mało człowieka
I tak dużo
Płomieniami buzującej głowni
Rzecz o komisjach śledczych
By było
widać
By komisje Sejmowe
Jakoś tam
pracowały
By jakoś im
czas zająć
I ważne sprawy
Państwa
Móc odłożyć na potem
Tak wszyscy
będą zajęci
Będą szukać
Dziury w
całym
Czyniąc Sejm
głuchym
Na
zawezwania patriotów
I czyniąc Sejm
niemym
Ku
uciesze naszych
Polskich odwiecznych wrogów
Będzie pusty
I każda
Twoja szansa
Także będzie
pusta
Patrzę na Sejm
Z ogromną
trwogą
Jaka
straszna
Fala niemocy
Nie dopuść
Panie Boże
By na całą
Polskę
Rozlało się
To wściekłe
Czerwone Morze
Już znowu
budzą się
Te czerwone
Z piekła
rodem
Demony i
żywioły
Jeśli nawet
To przecież
cały kraj
Znowu będzie
Zupełnie
goły
A wszystkie
w kraju stany
Każdy stan
będzie
Solidnie
oskubany
Archiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
29.11.2023
PS. Zapisane na podstawie
pyskówki parlamentarnej w stylu Szymona Hołowni
Marszalka Rotacyjnego
podczas pierwszej rotacji i segregacji
w dniu 28.11.2023 roku


































































