środa, 17 stycznia 2024

Fraszki śniegiem owiane

 

Fraszki śniegiem owiane

Bałwankowe mrzonki

Jeszcze dziś

Koniecznie muszę

Przekopać się przez to

Zimowe podbrzusze

 

Gość nieobyczajny

Dziwny ten mroźny

Mroźny zimowy wiatr

Szarpie Ciebie Niewiasto

Za poły płaszcza

I na tym zimnie

Chce Ciebie

Zupełnie

Pozbawić szat

Zamarzył mu się na śniegu

Na tym bielusieńkim

Niewinnym  śniegu

Twój równie

Niewinny akt


Aby do wiosny

To wniosek 

Zupełnie prosty

Baławankowe apetyty

Są tylko 

Do wiosny

Bo mocne 

Wiosenne słońce

Wnet stanie się ich końcem

Ameryko pomóż

Jeśli Polska

Nie otrzyma 

Pomocy ze Stanów

Zrobią z Polski

Kraj bałwanów

By ich rządy

Nie były stypą

Śniegiem owieją

Piaskiem posypią


Nihil novi sub sole

Bałwana gdzie postawią

To tam bałwan stoi

I próżne marzenie

Żeby bałwan

Cokolwiek więcej zrobił

 

13 Grudnia 2024

Wreszcie ów

Naturalny właściwy bieg

Są bałwany

I jest śnieg

Lecz choćby 

Tych bałwanków 

Były tysiące

Nie uciekną

Przed ciepłym

Wiosennym słońcem

Jakby podobni
Do siebie
Toczka w toczkę
Sobie równi
Ten pierwszy
Wykapany
Donald Tusk
Ten drugi
Ma tak wiele 
W sobie

Z Szymona Hołowni


Bałwankowe obietnice

I przyrzeka

Najgoręcej

Śniegu i mrozu

Będzie jeszcze więcej

Za jego sprawą

Jest bezpośrednia linia

Prosto od Wladymira Putina
I znów wracają czasy

Resetu ciąg dalszy

 Tuskowe Sto Dni

Takie tam scenki

W stylu
Aleksandra Łukaszenki

W Mediach silni ludzie

Znów więźniowie polityczni

Ot i cały obraz

Zupełnie unijny

I poniekąd demokratyczny

Ciekawe jak długo ta zima

Znów w Polsce potrzyma

 

Pasują jak ulał


Moskalowe czapy

Moskalowe klapy

Moskalowe grube rękawice

Ponoć na zimę

Te przybory wszystkie

A Naród na ów widok

Na skraju histerii

Bowiem w naszej

Polskiej Narodowej Historii

Już przecież było

Tyle  tej smutnej

Tragicznej Syberii

Jednakże niektórzy

Są z tego

Nawet  dumni

Tym razem ta Syberia

Ciągnie prosto z Unii


 



Oblodzone awanse

Wiadomość  tę jednak

Z radością

Przyjmuje niewielu

Gdy u nich na urzędzie

Jakiś  tam bałwanek

Z tej  beniaminkowej 

Partii Bezhołowie

Usiądzie na fotelu

I choć urodziwy  bałwan

Jednak zupełnie po swojemu

Tak jak on to rozumie

Rządzić  będzie

Mina nie w smak

Bowiem mówi niby dobrze

Lecz rządzi zupełnie

Nie tak

 

Ostrożności nie za wiele

Mus koniecznie

Wchodzić w hełmie

Kiedy jest

Taki bałwan

Marszałkiem w Sejmie

 


Zamówienie do Moskwy

Priorytetem

I jakże pilnie

Potrzebne są

Jak najwyższe zaspy

Można w nich ukryć

Wszystkie afery i

Jak najwięcej Prawdy

 








Całkiem parlamentarne

Wyjaśnienie

Zima przyczynek

Do obstrukcji

Tak mocno zawiało

Nie widać już w kraju prawa

A nawet już nie widać

I Konstytucji

Stąd nieład

Z anarchią w zgodzie

Identycznie jak w Rosji

Na Białorusi

I na Dzikim Zachodzie

 

To ci bałwan

Cztery gęby

Jedna głowa

Od takiego bałwana

Mus  cały Kraj uchować

Choć  gdzieś w głębi lasu

Choć w zaspach gdzieś

Uchować miasta osiedla

Uchować osady i wieś


Zanim za późno 
Nie będzie

 Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

16. 01. 2024

 

 

 

 

 

niedziela, 14 stycznia 2024

Wprost na wprost

 

Wprost na wprost

Bez ogródek i na wprost

Toż to dla kraju  samo zło

Gdy gauleiter jest premierem

I widok już powszechnie wiadomy

Wszędzie z butów

Tyle słomy

 

I jest po prostu

Polska krajem bałaganu

I krajem chaosu

Bowiem wszędzie 

Widać  zgoła

Czas jego rządów

To w Polsce epoka

Partyjnego gangu

Wielkiego Matoła

Bez planu 

I bez ambicji

Wciąż jakoś się trzyma

Ten zlepek koalicji

I są już nawet

Prezesy posły

I senatory marszałki

A nawet ministry

A ile wrzawy

A ile krzyku

I przemocy silnych panów

Gangowej 

Partyjnej bojówki

I to w sejmie

I w senacie

Więcej powagi nawet

W kukiełkowym teatrzyku

 

O Warszawskim Magistracie

Nie potrafią liczyć więcej

Tylko do 35 tysięcy

 

I nawet tu

Wrzucili swój kij

I w Pałacu Prezydenckim

Coraz więcej żmij

I tak nasz

Polski Normalny Świat

Zatruwa ten żmijowy jad

 

I cuda cuda się dzieją

Bo oni prawo

Tak po swojemu rozumieją

Każdy tuskowy dyplomatołek

Prawo ma za nic

I nic tylko rwie

Każdy po rzekomo

PO swój stołek

I tak do kaduków stu

Mości się w Polsce

Z całą swoją

Gangową partyjną służbą

Równie gangowy

Partyjny dwór

I ile draństwa

To tyle buty

Tyle pogardy

I tyle chamstwa

Unijne standardy

Nie na żarty



I widzimy to już wszyscy

Wrogowie mafii

Siedzą w więzieniu

A mafiozi

Dumnie spacerują

PO naszej Polskiej Ulicy

A co niektórzy mają

Nawet ów 

Ów awans błyskawiczny

Prosto z celi

Do Brukseli


 A co powie

Ów  łotr

Znowu słowa

Do swoich

Neo dziennikarzy

A każde

Kula w płot

I tak trwa to igrzysko

Tylko ów biedny papier

Jakoś dalej 

Jeszcze  znosi to wszystko

Kiedy wreszcie

Zbuntuje się i powie

Tych waszych kantów

Na mojej  głowie

Mam naprawdę 

Już dość

Neo Neo Neony

Te neo redachtory

Donalda Tuska

To albo Brukselka

Albo Buda Ruska


Dziwne wymiary

I prawa i świata

Gdy sięga po władzę

Iluzjonista

I psychopata

 

Czy owe tusaczkowe słońca

Swojemu Słońcu Peru

Zawsze tak gorliwie

Będą brawa

Biły bez końca

Tak na psypał

Na rynpał

I tak ślepo

I nawet wtedy

Gdy zderzą się

Z okropną biedą

 

Hajże hajże

Gdy go dorwę

To zarąbię

I przynajmniej

Nigdy w Polsce

Już nikogo 

Nie zrobi

W trąbę


Profesor Adam Bodnar

I na lewo i na prawo

Wszędzie  ale to wszędzie

Widzi li tylko

Swoje własne  ma prawo

Przeto nie żarty

Póki co

Sprawiedliwość w Polsce

To jego resort

Zupełnie prywatny

 

Na własne życzenie

Ze zdziwienia

Jakże wielu

 Niebawem otworzy oczy

Bowiem i tym razem

I ich pycha

Już tuż przed samym

Upadkiem kroczy

Niesłychanie niesłychane

To niewiarygodne

Bo  patrzysz

Na tego  premiera

A tu li tylko

Li tylko

Słoma z butów

I samiuteńkie zera


Hołowiankowe nowinki

Marszałkowska oferta w cenie

Sąd na zamówienie

To nie mieści się w myślach

Zamawiasz i masz

Mniej więcej tak samo

Jak zamówiona pizza

I to od razu

Punktualnie

Na czas

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

13. 01.2024

 

 

 




 

 

 

 

Picuś Glancuś

  Picuś Glancuś Cokolwiek kiedykolwiek w Polsce Donald Tusk przyobieca Zawsze jest z tego Tylko wielka heca      Rządowy status ...