Wprost na wprost
Bez ogródek i na wprost
Toż to dla
kraju samo zło
Gdy
gauleiter jest premierem
I widok już
powszechnie wiadomy
Wszędzie z
butów
Tyle słomy
I jest po prostu
I krajem
chaosu
Bowiem wszędzie
Widać zgoła
Czas jego rządów
To w Polsce epoka
Partyjnego gangu
Wielkiego Matoła
Bez planu
I bez ambicji
Wciąż jakoś się trzyma
Ten zlepek
koalicji
I są już
nawet
Prezesy
posły
I senatory marszałki
A nawet ministry
A ile wrzawy
A ile krzyku
I przemocy silnych panów
Gangowej
Partyjnej bojówki
I to w
sejmie
I w senacie
Więcej
powagi nawet
W
kukiełkowym teatrzyku
O Warszawskim Magistracie
Nie potrafią
liczyć więcej
Tylko do 35
tysięcy
I nawet tu
Wrzucili swój kij
I w Pałacu
Prezydenckim
Coraz więcej
żmij
I tak nasz
Polski
Normalny Świat
Zatruwa ten żmijowy
jad
I cuda cuda się dzieją
Bo oni prawo
Każdy
tuskowy dyplomatołek
Prawo ma za
nic
I nic tylko
rwie
Każdy po
rzekomo
PO swój stołek
I tak do kaduków stu
Mości się w Polsce
Z całą swoją
Gangową partyjną służbą
Równie gangowy
Partyjny dwór
I ile draństwa
To tyle buty
Tyle pogardy
I tyle chamstwaUnijne standardy
Nie na żarty
Wrogowie
mafii
Siedzą w
więzieniu
A mafiozi
Dumnie
spacerują
PO naszej
Polskiej Ulicy
Nawet ów
Ów awans błyskawiczny
Prosto z celi
Do Brukseli
Ów łotr
Znowu słowa
Neo
dziennikarzy
A każde
Kula w płot
I tak trwa
to igrzysko
Tylko ów
biedny papier
Jakoś
dalej
Jeszcze znosi to wszystko
Kiedy
wreszcie
Zbuntuje się
i powie
Na mojej głowie
Mam naprawdę
Już dość
Neo Neo Neony
Te neo redachtory
Donalda Tuska
To albo Brukselka
Albo Buda RuskaDziwne wymiary
I prawa i
świata
Gdy sięga po
władzę
I psychopata
Czy owe tusaczkowe słońca
Swojemu
Słońcu Peru
Zawsze tak
gorliwie
Będą brawa
Biły bez
końca
Tak na
psypał
I nawet
wtedy
Gdy zderzą
się
Z okropną
biedą
Hajże hajże
Gdy go dorwę
Nigdy w
Polsce
Już nikogo
Nie
zrobi
W trąbę
Profesor Adam Bodnar
I na lewo i
na prawo
Wszędzie ale to wszędzie
Widzi li tylko
Swoje własne ma prawo
Przeto nie
żarty
Sprawiedliwość
w Polsce
To jego
resort
Zupełnie
prywatny
Na własne życzenie
Ze zdziwienia
Jakże wielu
Niebawem otworzy oczy
Bowiem i tym razemI ich pycha
Już tuż przed samym
Upadkiem kroczy
Niesłychanie niesłychane
To niewiarygodne
Bo patrzysz
Na tego premiera
A tu li
tylko
Li tylko
Słoma z
butów
I samiuteńkie
zera

Marszałkowska oferta w cenie
Sąd na zamówienie
To nie mieści się w myślach
Zamawiasz i masz
Mniej więcej tak samo
Jak zamówiona pizza
I to od razu
Punktualnie
Na czasArchiwum Internetowe
Stanisław Józef Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
13. 01.2024


























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz