niedziela, 14 stycznia 2024

Wprost na wprost

 

Wprost na wprost

Bez ogródek i na wprost

Toż to dla kraju  samo zło

Gdy gauleiter jest premierem

I widok już powszechnie wiadomy

Wszędzie z butów

Tyle słomy

 

I jest po prostu

Polska krajem bałaganu

I krajem chaosu

Bowiem wszędzie 

Widać  zgoła

Czas jego rządów

To w Polsce epoka

Partyjnego gangu

Wielkiego Matoła

Bez planu 

I bez ambicji

Wciąż jakoś się trzyma

Ten zlepek koalicji

I są już nawet

Prezesy posły

I senatory marszałki

A nawet ministry

A ile wrzawy

A ile krzyku

I przemocy silnych panów

Gangowej 

Partyjnej bojówki

I to w sejmie

I w senacie

Więcej powagi nawet

W kukiełkowym teatrzyku

 

O Warszawskim Magistracie

Nie potrafią liczyć więcej

Tylko do 35 tysięcy

 

I nawet tu

Wrzucili swój kij

I w Pałacu Prezydenckim

Coraz więcej żmij

I tak nasz

Polski Normalny Świat

Zatruwa ten żmijowy jad

 

I cuda cuda się dzieją

Bo oni prawo

Tak po swojemu rozumieją

Każdy tuskowy dyplomatołek

Prawo ma za nic

I nic tylko rwie

Każdy po rzekomo

PO swój stołek

I tak do kaduków stu

Mości się w Polsce

Z całą swoją

Gangową partyjną służbą

Równie gangowy

Partyjny dwór

I ile draństwa

To tyle buty

Tyle pogardy

I tyle chamstwa

Unijne standardy

Nie na żarty



I widzimy to już wszyscy

Wrogowie mafii

Siedzą w więzieniu

A mafiozi

Dumnie spacerują

PO naszej Polskiej Ulicy

A co niektórzy mają

Nawet ów 

Ów awans błyskawiczny

Prosto z celi

Do Brukseli


 A co powie

Ów  łotr

Znowu słowa

Do swoich

Neo dziennikarzy

A każde

Kula w płot

I tak trwa to igrzysko

Tylko ów biedny papier

Jakoś dalej 

Jeszcze  znosi to wszystko

Kiedy wreszcie

Zbuntuje się i powie

Tych waszych kantów

Na mojej  głowie

Mam naprawdę 

Już dość

Neo Neo Neony

Te neo redachtory

Donalda Tuska

To albo Brukselka

Albo Buda Ruska


Dziwne wymiary

I prawa i świata

Gdy sięga po władzę

Iluzjonista

I psychopata

 

Czy owe tusaczkowe słońca

Swojemu Słońcu Peru

Zawsze tak gorliwie

Będą brawa

Biły bez końca

Tak na psypał

Na rynpał

I tak ślepo

I nawet wtedy

Gdy zderzą się

Z okropną biedą

 

Hajże hajże

Gdy go dorwę

To zarąbię

I przynajmniej

Nigdy w Polsce

Już nikogo 

Nie zrobi

W trąbę


Profesor Adam Bodnar

I na lewo i na prawo

Wszędzie  ale to wszędzie

Widzi li tylko

Swoje własne  ma prawo

Przeto nie żarty

Póki co

Sprawiedliwość w Polsce

To jego resort

Zupełnie prywatny

 

Na własne życzenie

Ze zdziwienia

Jakże wielu

 Niebawem otworzy oczy

Bowiem i tym razem

I ich pycha

Już tuż przed samym

Upadkiem kroczy

Niesłychanie niesłychane

To niewiarygodne

Bo  patrzysz

Na tego  premiera

A tu li tylko

Li tylko

Słoma z butów

I samiuteńkie zera


Hołowiankowe nowinki

Marszałkowska oferta w cenie

Sąd na zamówienie

To nie mieści się w myślach

Zamawiasz i masz

Mniej więcej tak samo

Jak zamówiona pizza

I to od razu

Punktualnie

Na czas

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

13. 01.2024

 

 

 




 

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Picuś Glancuś

  Picuś Glancuś Cokolwiek kiedykolwiek w Polsce Donald Tusk przyobieca Zawsze jest z tego Tylko wielka heca      Rządowy status ...